..
Kaukaz, Śladami Heraklesa 2008

17 | 11274
 
 
2008-09-14
Odsłon: 859
 

Finał, czyli nagrody

I tak to właśnie było. Przylecieliśmy i niezwłocznie rozjechaliśmy się w różne strony. Nie na długo zapewne, ale Kaukaz jest już rozdziałem zamkniętym. Została tylko jeszcze jedna rzecz. Nie chcieliście kiedyś poprzyznawać nagród? Ja zawsze chciałem, a nigdy nie miałem okazji. Oto więc kilka naszych Kaukazo-Heraklesowych statuetek wraz z uzasadnieniem. A przy okazja niezła okazja, by opowiedzieć o tym, co umknęło w relacjach, lub zostało opisane bardzo zdawkowo. Panie i Panowie, oto nominowani!

1. Nagroda za bezczelność roku. Pragnę uhonorować tu zapomnianego w toku relacji taksówkarza z Medyki (Szechinii). Właściciel wiekowej (chyba) wołgi wyłowił naszą czwórkę z tłumu tuż za przejściem granicznym i świecąc złotym zębem w uśmiechu zaproponował transport do Lwowa. Za taksówkarską cenę. Towarzyszył nam przez dobre kilkaset metrów, a na koniec przekonywał, że jest naszą jedyną opcją bo autobusy do Lwowa już od dawna nie jeżdżą. Na mój argument, że byłem tu dwa lata temu i autobus był odparł, że teraz kryzys i przestało się opłacać. Tą ostatnią kwestię wypowiedział może kilkadziesiąt metrów od szykującej się właśnie do odjazdu marszrutki do Lwowa. Stracił nasze pieniądze, niech wygra chociaż nagrodę.

2. Nagroda za najmocniejsze wrażenie. Wędruje do policjantów z kaukaskiego Lentekhi. Pierwsze spotkanie z nimi zostanie nam w pamięci do końca życia. Kilku dobrze zbudowanych „miśków” bez mundurów zatrzymujących autobus musi robić wrażenie. Zwłaszcza, jeśli oświadczają turystom, że słyszeli o ich przybyciu i muszą się nimi zaopiekować. Okazało się, że nie tylko nie było się czego bać, ale znajomość z policjantami okazała się jedną z najbardziej pożytecznych na Kaukazie. Zanim jednak się o tym przekonaliśmy, żałowałem, że oglądałem tyle filmów o mafii.

3. Rośliną roku zostaje w sezonie 2008 barszcz Sosnkowskiego. Piotrek wrócił z Gruzji z blizną, jaką mógłby pozostawić po sobie bagnet. A wystarczyło tylko jedno dotknięcie naszego zielonego przyjaciela. Podobno Kaukaz jest ojczyzną barszczu, co zapewne uzasadnia fakt, że przeciętny okaz wyrasta tu na trzy metry.

4. Trudno wyłonić zwycięzcę w kategorii Formuła 18+ (liczba oznacza przeciętny wiek samochodu). Ex aequo uhonoruję więc następujących kierowców:
- Pana, który wyprzedzając busa na drodze do Tbilisi pytał wyprzedzanego o drogę
- Kierowcę naszego busa z Mesti do Tbilisi, który wyprzedził radiowóz na podwójnej ciągłej. Busiarze z Zakopanego mogliby się od niego uczyć.
- Właściciela doskonałego Gaz-a 53, który litościwie zabrał nas na stopa między Tsaną, a Ushguli. Najpierw udowodnił nam, że dziewięć osób z bagażem, to wcale nie za dużo dla jego maszyny, a następnie zaprezentował najlepszy sposób na krętą drogę nad przepaścią. Był najprawdopodobniej nawalony do tego stopnia, że widział piękną dwupasmową szosę i spokojnie jechał prawym pasem. Dojechaliśmy cali i zdrowi.
- Manewrem roku zostaje wyprzedzanie w tunelu bez świateł.

5. Mistrzyniami marketingu bezpośredniego zostają adeptki najstarszego zawodu świata z Bukaresztu. Byliśmy naprawdę mile zaskoczeni, kiedy w środku nocy z okolic cmentarnej bramy wyłoniła się postać odziana w błyszczącego topa. – Fucking, fucking? – usłyszeliśmy pierwsze w stolicy Rumunii słowa w jakimś zrozumiałym dla nas języku. Witamy w Dzielnicy Czerwonych Zniczy! Jeśli chodzi o jakość usług na szczęście nie mamy o tym bladego pojęcia. Chociaż „bladego” nieszczególnie brzmi w tym kontekście.

6. Kartografami sezonu zostają autorzy radzieckiej mapy okolic Lajli Lekheli znalezionej w serwisie http://poehali.org/ Tak dokładnego opracowania mało uczęszczanych okolic nie widziałem od dawna. Bije na głowę uznawane za niezłe węgierskie mapy gór Ukrainy. Antykartografami roku mianuję twórców „mapy” Kazbeka i okolic do nabycia w praktycznie każdym miejscu Kazbegi. Jeżeli ta mapa nie spowodowała jeszcze swoją obłędną czytelnością i dokładnością wypadków śmiertelnych, to jest to tylko kwestia czasu. My podążaliśmy na Kazbek po śladach ekipy prowadzonej przez przewodnika.

7. W kategorii „Stoicyzm ekstremalny” pragnę uhonorować właściciela kafejki internetowej z Tbilisi. Czemu wolno chodzi sieć? Bo jest wojna. Módlmy się, żeby nam zawsze Internet dobrze śmigał.

Tomek
 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
ZAPISZ
 
Tomek 2008-09-22 00:41:47
Nie, ale Gija chciał strzelać z gnata wyciągniętego z sejfu na cześć dwóch Czeszek, które też los przywiał do Lentekhi. Dziewczyny wyperswadowały mu to jakoś, ku naszemu zmartwieniu :)
elcia 2008-09-21 14:40:54
Ehh to pewnie Ci sami policjanci, których spotkaliśmy rok temu:)) Też urządzali wam nocne zawody w skoku w dal w tył?:D
2008-09-16 12:45:21
doskonale.. podobnie wyglądali policjanci z Lentekhi, którzy niemal siłą nas wyciągneli z marszrutki, taka tam matczyna potrzeba opieki :)
2008-09-16 09:37:17
My mielismy podobną przygodę. Załapalismy sie w Gruzji na stopa z wojskowymi, wielkimi miskami łagodnymi jak baranki:)


Archiwum wpisów
 

Pn

Wt

Sr

Czw

Pt

So

Nd